Huzia na Józia

makemestfu.net
Tabloidyzacja mediów to poważny problem czwartej władzy. Także tej, która opisuje świat technologii.

Pytanie jest następujące: czy jeszcze potrafimy rozmawiać o gadżetach i technologii w sposób merytoryczny i bez zbędnej agresji? Czy komentarze internautów muszą opierać się na wyzwiskach i inwektywach pod adresem tych, którzy odważą się mieć inne zdanie?
Czy “hejtersi” już kompletnie zdominowali debatę technologiczną w mediach, zwłaszcza tą w internecie?

Moja marka, to moja religia

Każdy z nas posiada telefon komórkowy, komputer, być może aparat cyfrowy, tablet. Zakup jednego z nich często determinuje zakup kolejnych. Wybór pewnego modelu technologicznego, systemu operacyjnego, marki sprawia, że kolejne gadżety które nabywamy w sklepie są tego samego lub “kompatybilnego” producenta. Użytkownicy komputerów Mac często wybierają iPhone’a jako swój smartfon, gdyż odpowiada im filozofia systemu Apple oraz pełna “zgodność” obu urządzeń. Osoby preferujące rozwiązania z pod znaku Androida i posiadające smartfon pod kontrolą tego systemu zapewne wybiorą w przyszłości tablet, który działa w ten sam sposób, może nawet tego samego producenta, np. Samsunga. Entuzjaści Windowsa 8 mogą pokusić się o zakup telefonu Nokii oraz być może tabletu, który ma zamiar produkować Microsoft. Biznesmeni przez lata wybierali smartfony Blackberry, które zapewniały dostęp do aplikacji biznesowych, szyfrowania danych etc.
Wybór naszej technologicznej ścieżki często zależy od prywatnych preferencji użytkownika (może bazować na designie, przywiązaniu do pewnych rozwiązań, przyzwyczajeniom), może być też determinowane przez nasz zawód bądź otoczenie (ludzie mediów używają głównie platformy Apple, finansiści PC-tów z Windowsem etc).
Nie istnieją idealne rozwiązania do wszystkiego, każdy użytkownik używa sprzętu, który najbardziej mu odpowiada w danej sytuacji. Do pracy przy profesjonalnej sesji fotograficznej należy użyć lustrzanki a nie telefonu komórkowego, który jednak lepiej sprawdzi się podczas pstrykania fotek na Facebooka podczas imprezy urodzinowej kolegi.
Okazuje się, że dla wielu wybór pewnego producenta sprzętu nie tylko wpływa na jego sympatie technologiczne ale jednocześnie rodzi irracjonalną agresję w stosunku do osób, które używają innych rozwiązań. Traktowani są oni na forach internetowych niczym wrogowie bądź częściej głupcy, którzy nie chcą zaakceptować jedynie słusznej koncepcji posługiwania się technologią.



Gwiezdne Wojny

Nie ma litości dla inności. Jeśli nie jesteś z nami, jesteś przeciwko nam. Ja mam “ten model” i jest lepszy od Twojego modelu!
Wojna trwa w najlepsze i jest skutecznie podsycana przez każde nowe wydarzenie w sieci. Premiera nowego urządzenia zawsze powoduje falę bezsensownej, niemerytorycznej krytyki ze strony użytkowników z drugiej strony barykady. Nawet zanim urządzenie pojawi się na sklepowych półkach i można go fizycznie wypróbować, już staje się obiektem drwin i niewybrednych sformułowań.
Dominują stwierdzenia kategoryczne typu: Android jest lepszy od iOS (lub vice versa), MacOS jest lepszy od Windows a Linux jest lepszy od obu wyżej wymienionych.
Canon jest lepszy od Nikona, chyba że Nikon jest lepszy od Canona. Próżno szukać tutaj logiki bądź sensu, merytorycznej dyskusji w jakich parametrach, konkretnych sytuacjach dany sprzęt sprawuje się lepiej od innego. Zapomina się o bardzo ważnych aspektach używania elektroniki, takich jak ergonomia, design, łatwość obsługi, usługi dodatkowe. Wojna zazwyczaj toczy się na “osiągi”, czyli im większy tym lepszy (według tej logiki smartfon o przekątnej ekranu przeciętnego telewizora byłby idealnym rozwiązaniem).

Tabloid technologiczny

“Profesjonalne” media chętnie uczestniczą w wojnie w internecie zapewne wychodząc z założenia, że nie ważne co się pisze, ważne żeby ludzie klikali.
Ze smutkiem obserwuję staczanie się w przepaść serwisów technologicznych uznanych mediów, takich jak np. Gazeta.pl Błędy merytoryczne, kłamstwa, niedopowiedzenia, sensacyjne nagłówki są na porządku dziennym, wywołując fale bezsensownej agresji.
Jedni próbują w komentarzach prostować bzdury, które wypisują redaktorzy, inni obsypują się inwektywami i chwalą zawartością własnych kieszeni.
Kubeł zimnej wody jest chyba tutaj najlepszym rozwiązaniem. I przyjęcie do wiadomości, że sztucznie nakręcana przez niektóre media walka na parametry i modele nie musi wcale przekładać się na faktyczne preferencje użytkowników. A te mogą być czasami irracjonalne bądź zwyczajnie bazować na innych przesłankach niż nasze. „Some people are different, get over it” głosi anglosaskie powiedzenie. Rynek dostarcza nam setek rozwiązań i modeli urządzeń, mamy wolny wybór w ich zakupie i jeśli nasze doświadczenia są pozytywne bądź negatywne, podzielmy się nimi w internecie. Nie oznacza to bynajmniej, że ludzie którzy postanowili wybrać inaczej są gorsi i należy z nimi walczyć.
Trwa ładowanie komentarzy...