Jednorazówki

Nowy MacBook Pro Apple
Od długopisów, poprzez telefony komórkowe do telewizorów. Współczesny konsumpcjonizm opiera się na produktach jednorazowych. Kupujemy nowe, a kiedy już się zepsuje, nie naprawiamy, tylko wymieniamy na nowy, lepszy model.

Producenci elektroniki (ale nie tylko) powoli przyzwyczajają nas do nowego sposobu użytkowania produkowanych przez nich urządzeń. Są one sezonowe i najczęściej nienaprawialne. Regularnie na runku pojawiają się ich nowsze zamienniki, a w razie zepsucia lub zużycia, naprawa jest albo niemożliwa albo nieopłacalna.
Przeciętny telefon komórkowy działa około 3 lat. To wystarczy, aby obsłużył kilkunastomiesięczny kontrakt z naszym operatorem. Po jego zakończeniu możemy bez problemu wymienić stary telefon na nowy i podpisać nową umowę. Starych telefonów nikt nie naprawia, bo najczęściej koszt takowej przekracza wartość urządzenia. Baterie wbudowane w telefony, nawet jeśli można je łatwo wymienić, także zazwyczaj są w stanie przetrwać okres użytkowania danego modelu. Większość użytkowników z radością przesiada się na nowy, lepszy aparat po około 2 latach, stary ląduje w szufladzie bądź na śmietniku, w najlepszym przypadku zostaje poddany procesowi recyclingu.
W zasadzie nienaprawialne są płaskie telewizory. Kiedy matryca takiego ekranu zostanie uszkodzona, bądź po kilku latach użytkowania się „wypali”, musi zostać wymieniona na nowy. Koszty takiej operacji, czy to w telewizorze, ekranie komputerowym czy laptopie zazwyczaj przekraczają koszt nowego urządzenia, których wartość w szybko rozwijającej się branży elektroniki użytkowej szybko ulega dewaluacji. Podobna sytuacja panuje w przypadku sprzętu AGD, drukarek (które nawet sprawne, bywają wymieniane po wyczerpaniu się oryginalnego tuszu, który co prawda można łatwo wymienić ale jego koszt czasami przewyższa wartość nowej drukarki).
Amerykański EPEAT (The Electronic Product Environmental Assessment Tool) zajmujący się promowaniem „zielonej” elektroniki ocenia nowe produkty pod względem ochrony środowiska naturalnego. EPEAT bada, czy dany produkt łatwo ulega recyclingowi, czy jest „naprawialny” w razie zepsucia i w jakim stopniu.
Ostatnio jeden z największych producentów elektroniki użytkowej, firma Apple postanowiła zakończyć swoją współpracę z EPEAT. Komputery, telefony i iPody z logiem nadgryzionego jabłka nie będą już posiadać zielonego certyfikatu organizacji.
Cała sprawa miała swój początek wraz z premierą nowego MacBooka Pro z ekranem typu Retina. Kolejna odsłona laptopa przeznaczonego dla profesjonalistów pod wieloma względami jest przełomowa i zapewne wyznaczy nowe trendy na rynku przenośnych komputerów z wyższej półki. Nowy MacBook Pro posiada ekran o rozdzielczości 2880 x 1800 czyli 220 pikseli na cal co dla użytkownika oznacza tzw efekt Retina – ludzkie oko nie jest w stanie zobaczyć pojedynczych pikseli, nawet z bardzo bliskiej odległości. Zrezygnowano zupełnie z napędu optycznego, cała pamięć wewnętrzna opiera się na technologii flash a komputer ma tylko 1,8 cm grubości, przy znakomitych osiągach podczas profesjonalnej pracy np. renderingu video.
Niestety design nowego MacBooka Pro wymusił istotne zmiany w mocowaniu poszczególnych komponentów wewnątrz komputera, dlatego też internetowy serwis iFixit uznał go za niemal nienaprawialny. Taka sytuacja zapewne odbiłaby się negatywnie w ocenach wystawionych przez EPEAT, więc Apple postanowiło zaprzestać współpracy z organizacją.
Firma szybko wydała oświadczenie, że jej produkty, mimo że znane z kompleksowego designu, który utrudnia naprawę, jednocześnie spełniają wyśrubowane standardy zużywania energii elektrycznej Energy Star 5.2, łatwo poddają się recyklingowi oraz do ich produkcji nie używa się żadnych toksycznych substancji. Apple samo zajmuje się recyklingiem wielu swoich produktów, inwestuje też w energię odnawialną, która ma zapewnić działanie gigantycznych serwerowni firmy.
Przyzwyczailiśmy się już do sytuacji, że nie naprawiamy lodówek ani telewizorów, także naprawianie komputerów przestało mieć większy sens w ostatnich latach, kiedy sprzęt starzeje się w przeciągu kilku miesięcy i przestaje być kompatybilny z oprogramowaniem. Być może jest to droga w dobrym kierunku, ale tylko wtedy, kiedy producenci sprzętu zaoferują nam kompleksowy model recyklingu starych urządzeń. Dopóki trafiają one na wysypiska śmieci w krajach rozwijających się, dopóty nie powinniśmy spać spokojnie.
Trwa ładowanie komentarzy...